Borys, przyjacielski piesek Pana Roberta Borysa

Pies Borys

Pan Robert Borys pojawił się w szkole z nietypowym gościem. Borysem pieskiem kundelkiem adoptowanym ze schroniska. Kółko graficzne Gazetki przeprowadziło z Panem Robertem wywiad, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Borysie.


Krzyś: Jak pies ma na imię?

Pan Robert: Pies na imię ma Borys. Kto mnie zna, to wie, że ja też nazywam się Borys, bo mam na nazwisko Borys.

Amelka: No to jest Borys junior.

Pan Robert: Borys junior lub Borys Borys. Jakby chcieć mu dać nazwisko, to miałby Borys Borys, a w zasadzie jest Borys. Można by powiedzieć, że jest Borys junior.

Mila: Ile lat ma Pana pies?

Pan Robert: To trudno powiedzieć, ponieważ piesek jest ze schroniska i tam nie dają takiej bardzo dokładnej daty. Natomiast ma między 4 a 5 latek. W schronisku podają tylko orientacyjną datę urodzenia i mówią, że ma około roku. Przy okazji powiem, że w schronisku raczej mało udzielają informacji na temat pieska i tego co się z nim wcześniej działo. Badają, czy pies jest zdrowy, czy jest zaszczepiony, czy ma zrobione badania i dają psa zdrowego. Nie udzielają też odpowiedzi, kto jest rodzicami. My nie wiemy do końca jak Borys się na tym świecie znalazł. Nie wiemy, czy miał rodzeństwo, co się dzieje z rodzeństwem. Taka jest polityka schroniska. Nie wiem, czy każdego, ale w każdym razie tego, z którego braliśmy pieska. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że istnieje cała procedura adopcyjna i decydując się na psa trzeba się zdeklarować do wielu rzeczy. Między innymi to tego, że tego psa się nie sprzeda, że będzie miał odpowiednie warunki. Często schroniska wręcz wymagają wywiadu: gdzie pies będzie mieszkał, czy będzie miał dużo ruchu. W schronisku nie dają od tak każdemu psa. Trzeba taki wywiad odbyć i trzeba podpisać dokument adopcyjny i tam jest zawarte między innymi to, że pies musi mieć odpowiednie wyżywienie, że psa trzeba badać. Jeśli to by nie zostało spełnione, to schronisko sobie zastrzega prawo do możliwości odebrania pieska i powrotu do schroniska. Zatem za takiego pieska trzeba bardzo odpowiadać.

Amelka: Czy Borys jest ze schroniska, z Palucha?

Pan Robert: Nie, piesek jest aż spod Wrocławia, bo okazało się, że tam jest to schronisko. Ogłoszenie, które znaleźliśmy wskazywało, że jest z Warszawy, ale jak zadzwoniliśmy, okazało się, że to schronisko jest dosyć daleko. No, ale postanowiliśmy mu dać szansę i pojechałem tam z córką. To był troszkę jej pomysł i potrzeba. To ona bardzo chciała mieć psa i zadecydowaliśmy, że damy mu szansę i pojedziemy po niego. To była daleka wycieczka i musieliśmy wrócić z pieskiem więc trochę się obawialiśmy, jak piesek zniesie podróż, bo nie każdy pies lubi podróżować, niektóre się boją, ale okazało się, że podróż minęła nam bardzo fajnie i sprawnie. Okazało się, że piesek bardzo lubi podróżować. Natomiast ma też wymagania. Lubi mieć takie większe samochody. Uwielbia jeździć z głową wyłożoną przez szybę i nie przeszkadza mu naprawdę bardzo, bardzo duża prędkość, bo potrafi nawet wystawić głowę jak jedziemy 50 km na godzinę, co już jest naprawdę bardzo szybko i wiatr bywa nieprzyjemny a jemu to nie przeszkadza.

Klaudia: Chyba piesek mnie polubił.

Pan Robert: Tak, dlatego też zdecydowaliśmy się zrobić ten wywiad, bo piesek jest bardzo przyjazny. Pomimo, że jest ze schroniska i tak do końca nie wiemy jakie było jego pochodzenie, to okazało się, że jest bardzo przyjacielski - zwłaszcza do dzieci i nie jest w ogóle agresywny. Daje praktycznie zrobić ze sobą wszystko. Jest też strasznym pieszczochem i nie chciałbym, żeby to źle zabrzmiało, ale lubi każdego kto go głaszczę.

Dzieci: Jak kot.

Pan Robert: Trochę tak. Ma może taką kocią cechę. Nie wszystkie psy lubią taki dotyk. Trzeba też wiedzieć, że u zwierząt całe futro, to też jest ich kontakt z otoczeniem i nie każde zwierzę lubi być dotykane, bo dla nich to jest kontakt z rzeczywistością więc czasami nawet delikatne dotknięcie ich futra może być dla nich nieprzyjemne. Akurat Borys uwielbia praktycznie każdy kontakt.

Pani Justyna: A gdzie piesek śpi, skoro to taki pieszczoch?

Pan Robert: Zaczyna na swoim miejscu a kończy w łóżku mojej córki, ale w nogach. Ciekawe jest to, że tak ustawił sobie hierarchię, że ja jestem Panem stada i na moje łóżko nie wchodzi. Natomiast jak wychodzę, to bardzo lubi wejść na moją kanapę i tam uwielbia leżeć, ale tylko wtedy jak mnie nie ma. Tak więc taka hierarchia została ustalona.

Kacper: A ile lat jest u Pana? (nie jestem pewna, czy to Kacper powiedział?)

Pan Robert: W listopadzie minęły dokładnie 3 lata i 1 miesiąc jak piesek jest z Nami. Cały czas od tego czasu jest z Nami.

Janek: A jakiej piesek jest rasy?

Pan Robert: To nie jest żadna specjalna rasa. Wpisane ma, że jest to mieszaniec, czyli nazwijmy to kundel. Najbliżej mu z takich cech, które prezentuje do rasy, która się nazywa wilczakiem i to jest skrzyżowanie owczarka z wilkiem. Mamy dwie takie rasy: wilczak chechosłowacki i wilczak saarloosa i ta rasa ma trochę takich dzikich cech. Jedną z najbardziej widocznych jest to, że nie przejawia cech agresywnych i jest bardzo bojaźliwy więc na przykład jak się wystraszy to ucieka, unika konfrontacji. Nie jest konfrontacyjny, nie atakuje i jeżeli są jakieś sytuacje, które odbiera jako nieprzyjemne lub groźne, to ucieka. Jest to o tyle ważne, że takim psem w odpowiedni sposób trzeba się zajmować. On bardzo nie lubi miasta i jego odgłosów. Nie lubi dużych samochodów. Jego największym wrogiem to jest śmieciarka. Jak śmieciarka wjeżdża to on bardzo się zaczyna stresować. O ile lubi jeździć samochodem, to autobusem czy tramwajem już niespecjalnie. Zatem gdybym miał określić, to najbliżej mu do wilczaka chociaż z wyglądu przypomina psa w typie haskiego. Ma różny kolor oczu, co jest charakterystyczne dla haskiego.

Amelka: Czy Borys został zaadoptowany jako szczeniak?

Pan Robert: Jak go wzięliśmy to prawdopodobnie miał już ponad rok. Można powiedzieć, że był szczeniakiem, ale już takim dużym. Raczej wzięliśmy go jako większego psa, ale jeszcze z takimi cechami szczeniaka. On bardzo lubi się bawić piłką, uwielbia jak się do niego rzuca. Uwielbia bieganie i długie spacery. Jest pod tym względem wymagający. My mieszkamy blisko lasu więc codziennie ma taki długi spacer po lesie. Uwielbia tam wąchać. Jest ciekaw świata, byleby to nie było miasto, bo miasta niespecjalnie lubi. Jeśli ma wybór to pola, łąki, lasy są jego żywiołem. Jest czystym zwierzakiem, unika wchodzenia w błoto w przeciwieństwie do innych piesków. Jego futro jest czyściutkie i łatwe do pielęgnacji.Wystarczy, że się otrzepie i jest czysty. Kąpany był dosłownie może ze dwa razy. Pierwszy raz po schronisku, bo niestety schronisko ma to do siebie, że nie może zająć się tak dużą ilością zwierząt w odpowiedni sposób więc jego zapach był taki dość specyficzny więc zdecydowaliśmy się go wykąpać zaraz po przywiezieniu go do domu, co było dobre dla wszystkich .

Amelka: A Pan pokaże jak duży był, jak go zaadoptowaliście?

Pan Robert: Był takiej wielkości jak teraz. On już dużo nie urósł. Można powiedzieć troszkę przytył. Jest dużym łasuchem. Jeśli by nie pilnować mu

diety, to myślę, że wyglądałby raczej mocno kulkowato więc bardzo musimy uważać z jego dietą. On wprost uwielbia jeść.

Pani Justyna: Czy coś jest uciążliwego u pieska, coś jest trudne?

Pan Robert: Jedyne co jest trudne, to to, że pies gubi futro cały rok i jest to o tyle wymagające, że mieszkanie trzeba codziennie odkurzać a psa często szczotkować. Natomiast nigdy nic nie poniszczył i jest bardzo grzeczny. Nigdy nikogo nie zaatakował. Natomiast trzeba pamiętać, że jest to pies i jest to zwierzę i trzeba mimo wszystko uważać.

Pani Justyna: A jak lubi chodzić po lesie, to potrafi gonić jakieś dzikie zwierzęta?

Pan Robert: Niestety, tak. Nie goni ich, ale raczej chce się z nimi bawić. Inne psy czasem lekceważy, omija szerokim łukiem, natomiast chce się bawić ze zwierzętami leśnymi takimi jak dziki czy sarny. Niestety dzikie zwierzęta to nie do końca rozumieją więc dużo spacerów w lesie musimy odbywać na smyczy. Amelka: Czy Borys miał jakąś chorobę?

Pan Robert: Tak, miał chorobę, która się nazywa odkleszczowa, bolerioza, i faktycznie była to bardzo ciężka choroba. Pies zupełnie stracił apetyt, co u niego było pierwszym sygnałem, że jest chory. Był bardzo osłabiony więc bardzo szybko udaliśmy się do lekarza i okazało się, że faktycznie jest to po kleszczowe i teraz na to zwracamy szczególną uwagę. Piesek dostaje cały czas takie tabletki przeciw kleszczom. Wtedy pomimo, że miał obrożę i dostawał jakieś środki to niestety zachorował. Zresztą dla psów to jest śmiertelna choroba i tutaj dobrze się stało, że wcześnie zainterweniowaliśmy i udało Nam się uratować Borysa. Było to dość długie leczenie, ale na szczęście udało się i teraz już bardzo dbamy o to, żeby mu się to po raz drugi nie przydarzyło.

Tym optymistycznym akcentem kończymy wywiad. Bardzo dziękujemy i teraz idziemy głaskać pieska :)

Image
logo-dol-1.png

Kontakt

© 2024, La Plume

Search